Wielu osób uzależnionych chce wierzyć, że wystarczy „wziąć się w garść” i przestać pić, brać czy grać. Że silna wola wszystko załatwi. Że tym razem się uda. Prawda jest jednak taka, że uzależnienie to choroba, której nie da się pokonać w samotności.
Samotne próby trzeźwienia kończą się najczęściej tak samo: chwilowa poprawa, nadzieja, a potem powrót do starych schematów. Uzależnienie to mistrz manipulacji. Podpowiada: „to tylko jeden kieliszek”, „potrzebuję się odstresować”, „kontroluję to”. Bez drugiego człowieka, który powie: „Hej, oszukujesz siebie”, trudno te kłamstwa zauważyć.
Kiedy próbujesz trzeźwieć samemu, zwykle zostajesz w tym samym otoczeniu, w którym nałóg rósł. Te same miejsca, te same bodźce, te same relacje – a one potrafią ciągnąć w dół. Brakuje też narzędzi. Terapia uzależnień to nauka nowych sposobów radzenia sobie z emocjami, pracy z głodem, rozpoznawania sygnałów nawrotu. Tego po prostu trzeba się nauczyć – i do tego potrzebny jest terapeuta oraz ludzie, którzy przeszli tę samą drogę.
Izolacja to ulubione środowisko uzależnienia. Prawdziwe trzeźwienie zaczyna się wtedy, gdy wychodzisz do ludzi, dzielisz się tym, co czujesz, i dostajesz wsparcie – czy to w grupie wsparcia, na mitingu AA, czy w ośrodku terapii.
Reasumując : nie da się trzeźwieć samemu. Potrzebujesz drugiego człowieka, grupy, terapeuty, wspólnoty. Potrzebujesz relacji, które pomogą Ci wytrwać wtedy, gdy siły się skończą. Jeśli dziś myślisz, że dasz radę sam – zatrzymaj się. Poszukaj wsparcia. Bo trzeźwość w pojedynkę jest złudzeniem. A w grupie – jest możliwa.












